„Im mizerniejszy poziom duchowy, bezbarwniejsze moralne oblicze, większa troska o własny spokój i wygodę, tym więcej zakazów i nakazów, dyktowanych pozorną troską o dobro dziecka.”

Szanowni Państwo,

z rosnącym zdumieniem i przerażeniem zapoznaliśmy się z tezami artykułu  „Wychowanie dzieci wymaga pewnych form przymusu. A czasem przemocy” pióra Pana Łukasz Warzechy, opublikowanym  w publicznym medium: Tygodniku TVP.

Artykuł jest wstrząsający. Zawiera takie stwierdzenia, z którymi my- jako organizacja z blisko  czterdziestoletnim doświadczeniem działań na rzecz przeciwstawiania się przemocy wobec dzieci, nie zgadzamy się.

Nie zgadzamy się na określenie wychowania jako procesu, który  „polega na tym, żeby wpoić dziecku związane z tymi czynnościami nawyki, a przełamanie naturalnej do nich niechęci wymaga nierzadko właśnie jakichś form przymusu, czasem przemocy”.

Nie zgadzamy się na określenie dzieci jako”  choleryków i szantażystów”, do poważnego traktowania prymitywnych argumentów, nawołujących do stosowania przemocy, jako „przejawu uznawanych metod wychowawczych”.

Nie zgadzamy się na opinię, iż cyt: „rzecznik praw dziecka (urząd, nawiasem mówiąc, całkowicie zbędny, który jak najszybciej powinien zostać zlikwidowany)”.

Autor artykułu twierdzi, iż” wystarczy stwierdzić, że niemal każdy człowiek, posługujący się własnym rozumem, jest w stanie odróżnić dopuszczalną karę fizyczną od niedopuszczalnego dręczenia i nadużywania siły wobec dziecka”. Gdyby w istocie tak było, nie byłoby tylu nieszczęść, kalectw, nierzadko śmierci dzieci- wynikających z ignorancji i braku poszanowania.

Na szczęście w naszym kraju większość mądrych, dojrzałych i odpowiedzialnych rodziców zdaje sobie sprawę, że system wychowawczy i mądre rodzicielstwo nie ma nic wspólnego z tzw. bezstresowym wychowaniem dzieci, a jest oparte na umiejętnym stawianiu granic.

Wieloletnie dyskusje nad tzw. klapsami udowodniły przede wszystkim, że klaps jest pojęciem niedefiniowalnym i ktoś, kto daje przyzwolenie na klapsy, daje przyzwolenie na przemoc.
Szczególna odpowiedzialność spoczywa na tzw. autorytetach, które mając swoich odbiorców i widownię, czynią znacznie większe spustoszenie w świadomości społecznej niż przeciętny rodzic, który w swojej bezradności umie stosować głównie taką „metodę wychowawczą”.
Ale o ile bezsilnego rodzica można wspierać poprzez edukację to osoby publiczne, nawołujące do stosowania metod wychowawczych opartych na klapsach, powinny podlegać społecznej i moralnej dyskredytacji.

Stanowczo protestujemy przeciwko propagowaniu jakichkolwiek form bicia dzieci. Klaps działa natychmiast – tak jak każda przemoc i pozwala rozładować na dziecku swoje emocje, nie ma jednak nic wspólnego z miłością, szacunkiem i mądrością rodzica, a więc nie działa jako skuteczna metoda wychowawcza.

Przypominamy, że filozofia polityczna jest inną dziedziną niż pedagogika i psychologia i warto, żeby osoby ze świata mediów, publicystyki, nauki, polityki  pamiętały o ograniczeniach swojej wiedzy, której nie można tak łatwo przenosić na inne dziedziny życia zapominając o tym, czym jest naprawdę więź z dzieckiem. Każde dziecko ma prawo do życia bez przemocy. I na szczęście, coraz więcej rodziców, opiekunów to wie. Autor artykułu zapewne nie zna prac Janusza Korczaka i wiodącej myśli ” nie ma dzieci, są ludzie”. Właśnie…

Komitet Ochrony Praw Dziecka.

girl-3422711_960_720

Powrót